Kategoria: Artykuły

Historie zza kulis książek wydawnictwa Jay Robinson Books: fragmenty, reportaże i opowieści bohaterów.

  • 28 dzieci w piwnicy kościoła. Historia z okupowanego Chersonia

    28 dzieci w piwnicy kościoła. Historia z okupowanego Chersonia

    Najmłodsze miało cztery miesiące. Kilkoro miało zespół Downa. Przez trzy miesiące okupacji 28 dzieci z chersońskiego sierocińca żyło w piwnicy kościoła, a ksiądz, który je ukrywał, udawał pijanego żebraka, żeby przenosić dla nich jedzenie przez rosyjskie blokposty.

    Temat, o którym nikt nie chciał mówić

    W listopadzie 2022 roku, tuż po wyzwoleniu Chersonia, operator kamery przeniósł się z Donbasu na południe Ukrainy. Szukał ludzi, którzy wiedzieli coś o wywożeniu ukraińskich dzieci do Rosji. Był to wtedy temat tabu. Jak mówi, „bardziej bolesny niż śmierć”.

    Pierwszy trop dała mu Irina, kobieta, która pracowała z dziećmi z chersońskiego sierocińca, a po ich wywiezieniu uciekła z okupowanego miasta. Opowiedziała mu wszystko, ale nie podała ani adresu, ani telefonu. Bała się.

    Kamera pod kurtką

    Chersoń był wtedy wciąż w zasięgu rosyjskiej artylerii. Rosjanie stali kilka kilometrów dalej, po drugiej stronie rzeki. Ludzie bali się mówić do kamery, bo gdyby Rosjanie wrócili, mogliby zostać rozpoznani.

    Operator zdjął plakietkę PRESS i ukrywał kamerę pod kurtką. Filmował z ręki, z ukrycia, na automatycznej ostrości. Pierwszą noc spędził w nieogrzewanym mieszkaniu na parterze bloku, przy temperaturze około ośmiu stopni, w pięciu parach skarpet. Bez prądu i bez wody.

    Po kilku dniach bezowocnych poszukiwań Irina wskazała tylko kościół, pod który mieli podjechać. Woźny dał numer telefonu do księdza Pawła. Ksiądz odebrał od razu i przywitał się z tłumaczem po imieniu. Okazało się, że w czasie okupacji to właśnie on przywoził księdzu leki z Odessy.

    28 dzieci pod ulicą, potem pod kościołem

    Wywiad odbył się w piwnicy kościoła, przy wyjących alarmach. Ksiądz Paweł opowiadał przez godzinę.

    W pierwszych dniach wojny, jeszcze przed wejściem Rosjan, zadzwoniła do niego Ludmiła Iwanowna, pracownica sierocińca. Dzieci schowały się w przejściu podziemnym pod ulicą, na mokrych materacach, w wodzie, która zalała kanał. W godzinę ksiądz zorganizował cztery samochody i mimo bombardowania pojechał po nie. Dzieci było dwadzieścioro ośmioro. Najmłodsze miało cztery miesiące.

    W podziemiach kościoła urządzono sypialnie i miejsce do życia. Kilka dni później Rosjanie weszli do miasta.

    Fragment z książki

    Kościół księdza Pawła stał na uboczu, w zapomnianej części. Starsze dzieci nie wychodziły na zewnątrz, żeby nikt nie zauważył ich obecności. Ludmiła Iwanowna została w kościele. Pomagała księdzu i innym nauczycielkom. Ksiądz Paweł przebierał się za żebraka, polewał winem i piwem, wcierał je w szyję. Chodził przez blokposty z cukrem i ziemniakami. Wszystko po to, by dzieci przetrwały.

    „Prawda w kadrze”, rozdział 7

    Maj: „Są dzieci?”

    Przez trzy miesiące mieli spokój. W maju pod kościół podjechały opancerzone samochody. Dwóch cywilów zapytało, czy są tu dzieci. Ksiądz zaprzeczył. Następnego dnia przyjechał „nawigator”, mężczyzna po pięćdziesiątce. Wiedział o dzieciach i postawił warunek: jeśli nie wrócą do sierocińca, w poniedziałek zabierze je sam.

    W niedzielę dzieci odwieziono. Później okazało się, że jedna z nauczycielek współpracowała z Rosjanami i została rosyjską dyrektorką sierocińca. Gdy zbliżał się ukraiński kontratak, trzy autobusy wywiozły dzieci na Krym, a potem w głąb Rosji. Jedno z nich adoptowała rodzina w Moskwie.

    Czego nie widać na zdjęciach

    Chersoń został wyzwolony kilka miesięcy później. Dzieci już tam nie było. Irina przysłała operatorowi ich zdjęcia. Płakała.

    Ten rozdział różni się od reszty książki. Kiedy operator mówi o dzieciach, przestaje opowiadać o froncie, a zaczyna o ludziach. Jak zauważa autor książki, największych strat wojny nie zawsze da się sfotografować ani nagrać. Wcześniej, w kwietniu 2022, ta sama kamera dokumentowała zbrodnie pod Kijowem — przeczytaj też Bucza przez obiektyw.

    Przeczytaj całą historię. „Prawda w kadrze” to osiem etapów wojny: od granicy w lutym 2022 po powrót do Polski. Wydanie papierowe, e-book i audiobook kupisz prosto od wydawcy. Nie wiesz, czy to dla Ciebie? Pobierz za darmo pierwszy rozdział.

  • Bucza przez obiektyw. Co zobaczył operator kamery w kwietniu 2022

    Bucza przez obiektyw. Co zobaczył operator kamery w kwietniu 2022

    W kwietniu 2022 roku operator kamery z wieloletnim doświadczeniem na planach filmowych wjechał do Buczy. Nie przyjechał robić reklamy. Przyjechał, żeby świat zobaczył to, w co trudno uwierzyć.

    Od planu zdjęciowego do linii frontu

    Przez lata szukał idealnego światła. Na planach zdjęciowych i w reklamach liczyło się to, żeby kadr był piękny. W lutym 2022 roku dostał wiadomość, która zmieniła wszystko: „Stało się. Ruscy wjechali na Ukrainę. Zbieraj się”.

    Tak zaczyna się „Prawda w kadrze”, reportaż wojenny napisany przez operatora kamery, który przez dziewięć miesięcy dokumentował pierwszy rok pełnoskalowej wojny. Bucza to trzeci z ośmiu etapów tej drogi. Dla wielu czytelników najtrudniejszy.

    Kijów, który ucichł

    Zanim dotarł do Buczy, przejechał przez Kijów. Stolica, którą znał z wiadomości, była pusta.

    Bucza leży tuż pod Kijowem. Rosyjskie wojska zajmowały ją przez pierwsze tygodnie wojny. Gdy się wycofały, na jaw zaczęło wychodzić to, co zostawiły.

    Co zobaczyła kamera

    Operator nie opisuje Buczy liczbami. Opisuje obrazy, których nie da się zapomnieć: białe kombinezony lekarzy brodzących w błocie. Koparkę, która wydobywa ciała z podmokłej ziemi. Psy, które dostawały się do zwłok, bo okupanci nie pozwalali mieszkańcom grzebać zmarłych.

    Na planach reklamy kamera upiększa. Tu miała jedno zadanie: zarejestrować prawdę. „Nagrywałem to, bo jeśli nikt tego nie pokaże, świat mógłby nie uwierzyć” — pisze.

    Dlaczego to nie jest kolejna relacja z wiadomości

    Relacje telewizyjne z Buczy trwały kilka minut i ustępowały miejsca kolejnym tematom. Operator był tam dłużej, a potem pojechał dalej: do Donbasu, Kupiańska, Izium i Chersonia. „Prawda w kadrze” pokazuje Buczę jako część całej drogi, a nie pojedynczy news.

    Książka nie ma politycznego patosu. To zapis tego, co widział człowiek z kamerą, i tego, co ten widok z nim zrobił. Opisy są niecenzurowane, dlatego reportaż jest przeznaczony dla dorosłych czytelników.

    Co zostaje po wyłączeniu kamery

    Ostatni rozdział książki opowiada o powrocie do Polski. O tym, że wojna nie kończy się na granicy. Operator przyznaje, że po tym, co zobaczył, przestał wierzyć, że człowiek jest z natury dobry.

    To jedno z najmocniejszych zdań książki. I powód, dla którego warto ją przeczytać: nie po to, żeby poznać kolejne fakty, ale żeby zrozumieć, co wojna robi z ludźmi, którzy na nią patrzą.

    Przeczytaj całą historię. „Prawda w kadrze” to osiem etapów wojny: od granicy w lutym 2022 po powrót do Polski. Wydanie papierowe, e-book i audiobook kupisz prosto od wydawcy. Nie wiesz, czy to dla Ciebie? Pobierz za darmo pierwszy rozdział.